Opisujesz co robisz. Klient mówi "fajnie" i patrzy na cenę.
To nie jest problem klienta. To jest problem kolejności. Najpierw mówisz co robisz, potem klient ma decydować czy chce. Tyle że klient nie wie jeszcze dlaczego miałoby go to obchodzić.
Masz 2 zapytania miesięcznie ze strony. Chcesz mieć 50. Za pół roku.
To jest punkt A i punkt B. Konkretne, mierzalne, realne. Jeśli strona pokazuje że rozumie punkt A, że wie jak wygląda punkt B i że potrafi przeprowadzić klienta między nimi, klient przestaje pytać o cenę. Zaczyna pytać kiedy możemy zacząć.
Jest znaczna różnica między "zrobię Ci stronę" a "dam Ci 50 klientów miesięcznie." Pierwsze wycenia pracę. Drugie wycenia efekt.
Schemat jest prosty. Pokaż punkt A, pokaż punkt B, pokaż drogę, obniż poczucie ryzyka.
Trudność polega na tym że nie wiesz co klient myśli dopóki go nie zapytasz. Możesz zgadywać latami i chybić. Albo możesz zrobić jedną rzecz, która daje więcej informacji niż rok obserwacji.
Zapytaj tych którzy kupili, dlaczego kupili. Zapytaj tych którzy nie kupili, dlaczego nie kupili. Masz wtedy czarno na białym, kiedy cena była problemem, bo wartość nie była zbudowana, a kiedy klient wybrał Ciebie ponad ceną.
Weź odpowiedzi od klientów i sprawdź trzy rzeczy.
Czy to co jest na stronie pokrywa się z tym, co klient chciał przeczytać. Co jest dla klienta najważniejsze i czy to jest widoczne od razu. Co klient miał w głowie zanim zdecydował i czy strona na to odpowiada w odpowiedniej kolejności.
Na tej podstawie przepisujesz sekcje. Nie pod to co Ci się wydaje ważne, pod to, co klient chce zobaczyć zanim zdecyduje.
Dużo pracy. Trochę myślenia. Ale nie tak trudno jak się wydaje kiedy masz dane zamiast przypuszczeń.
Klient chce punkt B ale boi się że nie dojdzie. Albo że zapłaci i zostanie z niczym.
Nie przekonasz go słowami że tak nie będzie. Przekonają go dowody że było tak u kogoś innego.
Jeden mocny cytat klienta który opisuje konkretny efekt robi więcej niż trzy akapity o Twoim procesie. Realizacja z podobnej branży, która pokazuje podobny problem i podobny wynik sprawia że klient myśli "to brzmi jak moja sytuacja." Ryzyko w jego głowie spada, bo widzi że ktoś już tędy przeszedł.
Etap świadomości klienta zmienia wszystko w tym jak budujesz wartość.
Niektórzy przychodzą z jasnym punktem A i B. Wiedzą że mają za mało zapytań i chcą ich więcej. Z nimi rozmawiasz o drodze.
Inni nie widzą jeszcze swojego punktu A. Mają problem ale go nie nazwali. Strona musi im najpierw pokazać sytuację, w której są, żeby sami powiedzieli "tak, to o mnie."
Są też tacy którzy mają punkt B z czapy. Chcą 500 zapytań miesięcznie przy budżecie na stronę za 3k i zerowym ruchu. Tu wartość budujesz inaczej, sprowadzasz kogoś na ziemię, zanim złożysz obietnicę której nie możesz dotrzymać. To buduje zaufanie bardziej niż potwierdzanie wszystkiego, co klient mówi.
Dlatego ta sama strona nie działa tak samo dla każdego. Sekcje, które edukują i uświadamiają działają na kogoś kto nie widzi jeszcze swojego problemu. Sekcje z dowodami i realizacjami działają na kogoś kto już wie, czego chce i szuka potwierdzenia, że warto Ci zaufać.